Na
lekcji siedzę z poznanym już kolegą.
-
Masz chłopaka? - Zagaduje.
Wzdycham
ciężko. Spoglądam mu w oczy.
-
Byłego mam. - Uśmiecham się mimo woli. „Głupia, on tego nie
widzi", śmieje się coś we mnie.
-
Czemu? - Kładzie dłoń na mojej.
Biorę
ją szybko. Kręcę głową.
-
Czemu? - Pytanie pada ponownie z jego ust.
Nie
odpowiadam na nie. Puszczam je mimo uszu.
-
Chciałbym zobaczyć twój uśmiech. - Sam się uśmiechnął, chyba
na samą myśl o tym.
-
Za późno. Nie uśmiecham się od jakiegoś czasu. - Odwracam wzrok
i patrzę w zeszyt.
-
Ale... - Urywa w pół słowa. Widocznie nie chce byś nachalny czy
coś.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz