niedziela, 13 lipca 2014

Dziwny sen...

[  - Co się ze mną stało? - Widzę przez mgłę.
  - Dostałaś zastrzyk. - Odpowiadam
  - Kim jesteś? Dlaczego to zrobiłeś? - Otwieram szeroko oczy. - Co ty tu robisz?
  - Przyszedłem w odpowiedniej chwili. Oni by ci coś zrobili. Widziałem jak na Ciebie patrzą. - Patrzy mi w oczy. - Oni cię pragną. Nie chcą niczego innego. Chcę, przepraszam za to co powiem ale oni chcą cię przelecieć. Zobaczyć jak głośno jęczysz, stękasz, czy będzie im w tobie wspaniale. Czy będziesz umiała ich zaspokoić i podniecić. - Przysuwa się. - Szczerze mówiąc było mi dobrze z tobą, w tobie także. Może dałabyś mi... ostatni raz?
    Pragnę tego. Bardzo tego chcę. Niech zrobi to bardzo mocno. Chcę poczuć, że jest blisko.
    Zdejmuję bandankę. Zawsze kiedy widział mój kolczyk zagryzał wargę.. Tak było i teraz. Nie mógł się temu oprzeć.
  - Pociągają mnie takie kolczyki, Skarbie 0 mruczy mi te słowa do ucha – ale ty bardziej.
    Wplata palce w moje włosy, kocham kiedy to robi. Muska moje wargi, języczkiem przeciąga przez kolczyk. Przechodzi mnie nagły dreszcz.
  - Zróbmy to. Ostatni raz. - Szepczę mu w usta.
    Uśmiecha się szeroko, wkłada dłoń pod moją koszulkę. Jeździ nią po moich plecach. Zdejmuje ją, odpina  stanik i rzuca na podłogę.
    Patrzy na moje piersi, nie może się im oprzeć, czuję to wyraźnie.
    Moje włosy są rozczochrane, a jeszcze nie zaczęliśmy niczego robić.. Wtula głowę w nie i wącha.
  - Nadal pachną stokrotkami. - Patrzy mi w oczy. - Wiesz, że nigdy nie chciałem cię skrzywdzić? - Szepta.
    Rozpina mi spódniczkę, zsuwa ją i całuje po piersiach. Zatrzymuje się na sutkach, bierze je do ust i ssie delikatnie, zawsze tak zachowywał się w stosunku do mnie. On śmieje się i zassiewa je mocno. Językiem robi na nich kółka. Zjeżdża niżej.
  - Ogolona kochanie? - Patrzy na mnie.
  - Na tip-top. - Uśmiecham się.
    Zagląda do moich majtek i mruczy.
    Odpinam mu spodnie. Zsuwam je wraz z bokserkami.
  - Kochanie widzę, że ci już dużo poleciało z pochwy. Ośliń mi. - Staje przede mną.    Podnoszę się, ślinię go mocno i znów się kładę.    Kuce mi pomiędzy udami i drażni ją penisem.  - Wejdź we mnie mocno, proszę. - Szepczę.
    Śmieje się i główkę wsuwa do środka. Stoi mu. Bardzo.
    Jak ona na mnie działa.
  - Czekaj. - Znów szepczę.
    Przerywa i zagryza nerwowo wargę.
  - Co będzie po tym jak to zrobimy? - Pytam.
  - Zostawię cię w spokoju.
  - Czemu dałeś mi żyletkę?
  - Bo lubisz się ciąć. - Przejeżdża dłonią po moich udach.
  - Ale...
    Wkłada go szybko całego we mnie, jęczę głośno... ]

    Z krzykiem otwieram oczy.
  - Booli!!!
  - Co? Co cię boli? - Maciek podbiega do mnie i łapie mnie za rękę.
  - Gdzie on jest? - Pytam.
  - Kto?
  - Mój były.
  - Ale tu nikogo nie było, tylko ja i mój brat. To był tylko sen.
    Siada na łóżku i przytula mnie do siebie.
    Odsuwam go mocno od siebie.
  - Wynoś się! Chcesz mnie skrzywdzić! No co mi zrobisz?! Zgwałcisz mnie?! - Krzyczę na niego.
  - Ej Emiś uspokój się. - Chce podejść ale się powstrzymuje.
  - Wyjdź stąd!
  - Ale... - Wzdycha i wychodzi z sali.
    Powoli opadam na łóżko...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz